Menu
Azja / Tajlandia

Centralne prowincje znajdujące się wzdłuż Zatoki Tajlandzkiej

Prowincja Samut Songkhram

Maeklong Railway Market – absolutny must jeżeli nigdy nie mieliście okazji odwiedzić marketu, który zgodnie z rozkładem jazdy pociągów znika i pojawia się na nowo. Wzdłuż torów rozkładają się stoiska głównie ze świeżymi i suszonymi rybami, warzywami i owocami, a także powstało tam kilka prowizoryjnych knajpek. Jest to ostatnia stacja, także zgodnie z rozkładem pociąg albo wjeżdża do stacji albo ją opuszcza. Prowincja Samut Songkhram naprawdę wydaje się ciekawa.

Dzięki temu ustawić się z odpowiedniej strony aby efekt był jeszcze lepszy. Dla bezpieczeństwa sprzedawcy ustawiają turystów, bo pociąg jest bardzo szeroki, a miejsca przy torach jest naprawdę mało. Na mapie Tajlandii kilka jest takich miejsc z uwagi na fakt, iż transport kolejowy jest bardzo rozwinięty, a pociągi przemierzają Tajlandię wzdłuż i wszerz. Naprawdę niesamowite doświadczenie.

Amphawa Floating Market – wszędzie na broszurach promuje się Damnoen Saduak Floating Market (znajdujący się na terenie prowincji Ratchaburi). Osobiście uważam, że bezpodstawnie. Amphawa zwłaszcza wieczorami jest szczególnie ciekawy. Market ciągnie wzdłuż brzegów, a stragany pękają pod ciężarem dosłownie wszystkiego! Różnorodne jedzenie, muzyka na żywo, restauracje balansujące na schodach podczas gdy jedzenie serwowane jest z łodzi, możliwość przepłynięcia się rzeką i wiele innych!

Można powiedzieć, że miejsce to powstało z uwagi na rozwijającą się prężnie turystykę. Uważam jednak, że ma swój czar, a różnorodność serwowanego jedzenia jest warta przeciskania się przez tłumy. Bardzo polecam to miejsce, które czynne jest do godziny 21 i właśnie wtedy najbardziej tętni życiem! Podobnie jak w całej Tajlandii część stoisk to domostwa mieszkańców, którzy żyją z dnia na dzień serwując swoje najlepsze potrawy.

Niedaleko Amphawa Floating Market znajduje się mała świątynia Buddy, która zarosła roślinnością – Wat Bang Kung. Pobliskie otoczenie nie zachwyca, ale widok drzewa wrośniętego w budynek już tak. Będąc w okolicy warto tam zajechać jeżeli ktoś lubi takie połączenia.

Prowincja Petchaburi

Tham Khao Yoi – zachwycające miejsce ukryte wśród skał. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że perełką jest świątynia, która znajduje się wewnątrz gór. Leży tam złoty budda, a wokół biegają małpy. Nic bardziej mylnego! Tuż obok znajdują się bardzo długie schody przyozdobione z obu stron smokami. Mieszka tam stado małp, które mają nieco zdradliwy wzrok. Podążając tymi schodami, aż do samego końca i tam, wzdłuż drogi, należy szukać wejścia pod ziemię i małej drabinki.

Droga jest męcząca, a zejście przerażające ale naprawdę warto. Zwieńczeniem trudów jest ogromna jaskinia, w której grasuje stado nietoperzy. Dzięki odblaskom światła wpadającego przez ogromną dziurę tuż nad buddą, podziwiać można jego piękno. Zniszczona figurka mimo, iż wygląda jakby była zapomniana przez świat, prezentuje się doskonale.

Tham Khao Luang – kolejna jaskinia ale tym razem bardziej turystyczna. Tuk tuki podwożą pasażerów aż do samego wejścia do jaskini, a ta jak się okazuje jest ogromna. Część architektury pochodzi z 1910 roku i jak wynika z fotografii jest to zasługa białych (oczywiście przy budowie ucierpiała wyłącznie ciemna nacja). Wpadające światło pięknie komponuje się ze stalaktytami i stalagmitami. Ponadto mieszka tu bardzo dużo małp ale ich widok smuci, bo mieszkają przy wysypisku śmieci. Mimo, że za wjazd pobierana jest drobna opłata, a turyści chętnie tu zjeżdżają, nikt nic nie robi aby pozbyć się śmieci. Rozstawiono tabliczki zakazujące wnoszenia worków i butelek co nie zmienia faktu, że małpy wyjadają śmieci i z pewnością się nimi trują.

Prowincja Prachuap Khiri Khan

Hua Hin – miasteczko, które bardzo przypomina Pattayę. Zjeżdżając centrum Tajlandii miejsce to jest bardzo zauważalne, a prowincja sama w sobie wydaje się niewielka. Wysokie hotele, które powstają wzdłuż wybrzeża są wręcz odstraszające. Jedyne pytanie, które nasuwa się widząc te kolosy brzmi: dlaczego?

Bardzo ładna i szeroka plaża od której odbija się turkusowa woda sprawiły, że miejsce zostało zalane turystyką. Bardzo przypomina polskie Mielno i nie ma nic wspólnego z prawdziwym obliczem Tajlandii. Setki stoisk z ubraniami, dziesiątki leżaków na plaży, konie czekające aż ktoś pokusi się na jazdę o wschodzie słońca i wiele innych atrakcji na pewno ściągają tu tysiące urlopowiczów. Jeżeli jednak nie tego szukacie to omijajcie Hua Hin wielkim łukiem, bo tak jak na Pattayi nie poczujecie się tutaj jak w prawdziwym raju.

Wat Khao Takiap – świątynia znajdująca się na wzgórzu, z którego rozpościera się piękny widok na morze i część miasta. Można by powiedzieć, że nic specjalnego ale stado małp zamieszkujących to wzgórze jest dopełnieniem tego miejsca. Są ich dziesiątki, spoglądają bardzo podejrzliwie, atakują samochody, a ich dokarmianie jest kategorycznie zakazane. Brzmi groźne ale będąc w pobliżu warto tu zajrzeć aby poczuć odrobinę Tajlandii w tym jakże turystycznym mieście.

Jaskinia Phraya Nakhon i Khao Sam Roi Yot National Park – niestety nie udało mi się tam dotrzeć, ponieważ w Tajlandii słońce zachodzi o 18, a droga do jaskini jest wymagająca i dość długa. Potrzeba niecałej godziny aby pokonać cały odcinek trasy więc im wcześniej się tam wybierzecie tym lepiej. Chodzą słuchy, że miejsce jest warte zobaczenia. Już same góry przez które przebiega główny szlak są zachwycające.

Wat Thammikaram Worawihan – doskonałe miejsce do podziwiania pobliskiej zatoki oraz wysp Koh Lam czy Koh Rom. Aby dostać się na sam szczyt wzgórza na którym znajduje się świątynia trzeba się nie lada natrudzić! Otóż na górę prowadzą schody, a jest ich naprawdę sporo, jednak nie to jest wyzwaniem, a mieszkające tam małpy. Są ich dziesiątki. Siedzą, wiszą i leżą dosłownie wszędzie, przez co trasa przypomina raczej tor z przeszkodami. Na dole przy wejściu stoją kobiety sprzedające kukurydzę aby je nakarmić (czego się nie poleca, bo mały widząc jedzenie stają się agresywne i natarczywe) lub rozdające patyki aby móc je odgonić.

Wydaje mi się, że nic jak tylko spokój może okazać się pomocne podczas przeprawy przez to stado. Warto iść gęsiego i nie zaczepiać ani nie wchodzić w drogę małpom. Na samej górze czeka was zwieńczenie wysiłków, bo widok jest niesamowity. Po drugiej stronie zatoki znajduje się Khao Iom Muak, podobno bardzo piękny punkt widokowy znajdujący się na szczycie góry. Niestety teren należy do wojska i decyzja o tym kiedy można się tam dostać zależy od nich. Ja trafiłam na moment gdy punkt był zamknięty. Wspinaczki jest zapewne na cały dzień, a przy wjeździe do wioski rybackiej znajdującej się u podnóża gór kontrola zabezpiecza paszporty. Warto o tym pamiętać wybierając się w to miejsce.

Phra Mahathat Chedi Phakdee Prakat – bardzo nowa i zadbana świątynia znajdująca się na wzgórzu. Na tyłach pałacu rozpościera się widok na długie i nienaruszone przez człowieka wybrzeże przypominające Sri Lankę.

Prowincja Chumphon

Jaskinie i wodospady – zarówno na terenie prowincji Khiri Khan jak i Chumphon znajdziecie wiele jaskiń (cave) czy też wodospadów (waterfall). Niestety nie odwiedziłam tych, które mogłyby okazać się najciekawszymi, a mianowicie w parkach narodowych, takich jak Mu Ko Chumphon National Park czy Namtok Huai Yang National Park, ale udało mi się zobaczyć nieco mniejsze jak Malagor Cave czy Kapo Waterfall Forest Park.

No Comments

    Leave a Reply