Menu
Afryka / Tanzania

Dawniej centrum niewolnictwa, a dziś skrajnego ubóstwa

Mimo, iż Unguja to mój pierwszy zwiedzony ląd afrykański odniosłam wrażenie, że archipelag tych wyps jest sercem Afryki. Zanzibar, uznawany za największą wyspę Tanzanii ma powierzchnią wynoszącą zaledwie 1650 km2, dzięki czemu można zajrzeć w każdy jej zakątek. Sama zdecydowałam się na 3 tygodniową wycieczkę co pozwoliło mi na odkrycie wyspy w całości. Nie ma słów, które opisałyby to miejsce. Od północy, aż po samo południe zaskakuje różnorodnością.

Zanzibar – wyspa w pigułce

Dzikie południe z dziewiczymi jeszcze plażami pozwala poczuć się jak w prawdziwej Afryce, gdzie czas stracił znaczenie. To właśnie tam, zjeżdżając wynajętym jeepem każdą z kilku dzikich dróg, można odkryć piękno tego kraju i zobaczyć mieszkańców trudniących się rolnictwem. W tej części Zanzibaru niewiele dzieje się turystycznie dlatego jest to doskonałe miejsce, aby zapomnieć o cywilizacji.

Zachodnia część i wschodnia różnią się przede wszystkim przypływami i odpływami oraz porą zachodzącego słońca. Nie ma tam zbyt wielu miejsc, w których można się zatrzymać, ale warto zajrzeć do jaskiń do których znaki prowadzą od głównej drogi.

Zanzibar i jego wschodnia część jest z kolei o tyle zaskakująca, że nie język angielski okazuje się przydatnym, a język włoski. Większość kurortów należy do Włochów, którzy ściągają tłumami, zwłaszcza że znajdują się tu nawet kluby nocne. Plaża ciągnie się w nieskończoność, a ilość towarzyszących na spacerze masajów przyprawia nie o ból głowy, a o poprawę humoru. Rozmawiając z nimi można dowiedzieć się naprawdę ciekawych rzeczy i przy okazji kupić ich bransoletki lub naszyjniki. 

Jak większość ludzi na Zanzibarze nie robią tego za darmo, a za przysłowiowego dolara – dopóki trwa sezon dopóty muszą zarobić wystarczająco, aby utrzymać rodzinę mieszkającą głównie w Tanzanii. Warto posłuchać o ich życiu na lądzie i sezonowej pracy na wyspie.

Północ to zupełnie inna rzeczywistość. Ilość kurortów i turystów sprawia wrażenie przebywania raczej w Złotych Piaskach w Bułgarii niż w kraju trzeciego świata co okazuje się złudne, ponieważ tuż za ścianą luksusowego hotelu widać nędzę i wszechobecną biedę. Ceniąc sobie dzikość wyspy oraz chęć poznania jej mieszkańców warto unikać tej części Zanzibaru, chociaż kuchnia niektórych knajp jest jedyna w swoim rodzaju, zwłaszcza gdy zaserwują przepyszną ośmiornicę w sosie curry!

Zanzibar – mieszkańcy wyspy i ich zwyczaje

Zanzibar zamieszkały jest przez niewielką populację. Często można odnieść wrażenie, że tubylcy nie są przyzwyczajeni do obecności białych ludzi, mimo iż są do nich bardzo przyjaźnie nastawieni. Zwłaszcza na wiejskich terenach wyspy oraz w północnej jej części nieopodal Bumbwini, dzieci zachowują się jakby po raz pierwszy zetknęły się z inną kulturą.

Mieszkańcy są bardzo mili i uśmiechnięci, aczkolwiek przyjęli zły nawyk. Na każdym kroku napotkać można dzieci, które przybiegają prosząc o dolara. Na wiejskich terenach wyspy, gdzie bieda uderza swym okrucieństwem najbardziej, ludzie widząc turystów w wynajętym samochodzie (co wg nich świadczy o niesamowitym bogactwie) zbiegają się całymi wioskami, aby jeden z nich mógł oprowadzić po jaskini, wskazać drogę lub tak zwyczajnie wymusić zapłatę kilkunastu dolarów, a w przypadku odmowy stać się dość oziębłym i stanowczym. Warto pamiętać, że robienie zdjęć lokalsom jest jednoznaczne z zapłatą im za to, a robienie tego bez zapytania jest wobec nich bardzo niegrzeczne.

Zanzibar wydaje się nigdy nie zasypiać, zwłaszcza w większych wioskach, które dzieli zaledwie kilka kilometrów. Życie zaczyna się gdy zachodzi słońce, a upał odpuszcza. Właśnie wtedy widać jak wielu z nich zajmuje się „handlem” czy też sprzedażą wszystkiego co wpadnie im w ręce. Poza tym są bardzo towarzyscy i z powodu nudy spowodowanej brakiem pracy spędzają całe dnie i wieczory w grupkach, dyskutując, grając czy po prostu siedząc gdzieś przy drodze w cieniu drzew.

Zanzibar – transport

Ruch na Zanzibarze jest lewostronny, a mimo ograniczeń prędkości do 40 km/h kierowcy nie zdają się zawracać nimi głowy. Pędzą jak szaleni, wyprzedzając na trzeciego i wymijając pieszych idących poboczem, ponieważ chodniki tu nie istnieją. Drogi są w stanie doskonałym poza drogą z Mahondy w stronę centrum dla tych, którzy chcą się przekonać jak to kiedyś było oraz tymi, które prowadzą nad ocean. Na mapie oznaczone są cienką białą linią, bo to właśnie one ukazują prawdziwą wyspę i jej skalne podłoże, które służy mieszkańcom jako kruszec do budowania.

Zanzibar – ceny dla turystów

Zanzibar jak się okazuje nie należy do najtańszych mimo dokuczliwej biedy. Jednak wydawać się może, że ceny te dotyczą tylko turystów. Hotele można znaleźć za 40 dolarów nad brzegiem oceanu i od 20 w głębi wyspy, aż do tysięcy w drogich luksusowych kurortach, z których to goście rzadko kiedy wychodzą poza mury, chyba że biorą udział w zorganizowanych wycieczkach gdzieś na Zanzibar. 

Podobnie wygląda kwestia restauracji, które praktycznie nie istnieją poza obszarem hotelowym. Za 15 dolarów można zjeść porządne danie wraz z lokalnym piwem. Osobiście polecam 2 restauracje (Fisherman Local Restaurant w Kendwie oraz Waves Restarant w Nungwi – najlepsza ośmiornica w curry jaką jadłam!) Nie należą one do sieci hoteli, a raczej do lokalsów więc dobrze jest wiedzieć, że można wesprzeć ich gospodarkę oraz podtrzymać kulturę. Przy okazji warto pamiętać o nocnym markecie w Stone Town, który otwierany jest codziennie po zachodzie słońca, a jedzenie jest naprawdę przepyszne – należy jednak uważać i ustalić cenę przed zamówieniem smakołyków, a nie po, bo możecie się bardzo niemile zaskoczyć.

Zanzibar – dwie pory roku

Pogoda na Zanzibarze nie jest bardzo zróżnicowana. Nietypowym jest, że na wyspie występują dwie pory letnie. Z początkiem roku, gdy okres turystyczny sięga zenitu, można załapać się na naprawdę wysokie temperatury. Natomiast w okresie wakacyjnym lato, które poprzedza deszczową porę roku jest bardzo przyjemne, a słońca nie brakuje. Warto zabrać ze sobą wysokie filtry UV i buty do chodzenia w wodzie (podczas odpływów plaża jest bardzo odkryta i niesamowicie ciekawa pod względem morskiego życia, jednak żyje tam bardzo dużo jeżowców, których ukłucie może się źle skończyć). Na wschodniej części wyspy odpływy są tak silne, że plaża poszerza się o kilkanaście metrów

Nie jest ona całkiem widoczna ale bez problemu można się dostać aż do miejsca, w którym załamuje się podłoże i nie widać już nic poza głębią. Jest to coś cudownego, ale też czasochłonnego właśnie dlatego trzeba kontrolować czy poziom wody nie podnosi się zbyt wysoko, tak żeby zdążyć wrócić na brzeg.

Zanzibar – atrakcje wyspy

Ofert wycieczek można znaleźć niesamowicie dużo i warto z którejś skorzystać, bo mimo iż rafa koralowa wydaje się wymierać w tej części oceanu to największe i najpiękniejsze rozgwiazdy jakie widziałam dotychczas można znaleźć nurkując przy wyspie żółwi, zwanej prawidłowo „Changuu Island”, a potocznie „Prison Island”. Poza tym spotkać można kraby, krewetki, gąbki, jeżowce i wiele innych niespotykanych nigdzie indziej istot. 

Warto wybrać się także na Spice Tour, plantację przypraw. Niezapomniane doświadczenie zapachów przypraw, takich jak goździki, cynamon, imbir, kardamon, kurkuma, gałka muszkatołowa, pieprz czy wanilia, które są najważniejszymi towarami eksportowymi wyspy. W taki sposób wspomóc można lokalne rolnictwo, a nie eksport towarów za granicę. Plantacji jest sporo, proponuję wybierać wśród tych największych, bo mamy pewność, że nie zostaniemy oszukani. 

Godne polecenia jest również Safari Blue na snorkeling lub nurkowanie, które posiada w ofercie lunch z tutejszymi specjałami serwowanymi na plaży. Ważnym jest, aby podczas nurkowania nie stawać na rafie koralowej czy dnie, a przystawać tylko na głębszych obszarach, ponieważ taka bezmyślność jest głównym czynnikiem niszczenia rafy koralowej przez ludzi. I nie mówię tu tylko o takim miejscu jak Zanzibar, ale też o każdym innym egzotycznym zakątku świata.

Zanzibar – historia niewolnictwa

Polecam zagłębić się w historię niewolnictwa, które istnieje na wyspie od samych jej początków. Jaskinie czy podziemne tunele służące do handlu ludźmi są fascynujące, ale ich historia mrozi krew w żyłach. Tysiące ludzi transportowanych drogą wodną do innych zakątków świata musiało przeżyć w tym raju gehennę, a to wszystko za sprawą jednego człowieka Tippu Tip, którego historię poznać można odwiedzając Slave Market – targ niewolników czy podziemne cele, w których przetrzymywano czarnoskórych.

Wzdłuż zachodniej części wyspy pochowane są miejsca związane z handlem ludźmi. W każdym z nich przebywa ktoś, kto za z góry ustaloną cenę przez rząd, oprowadzi i dokładnie przedstawi historię w języku angielskim. Dla bardziej odważnych istnieje możliwość przejścia szlaku, który prowadzi przez ciemną i bardzo wąską jaskinię, w której dniami i nocami przetrzymywano niewolników w oczekiwaniu na statki. Naprawdę warto posłuchać tych historii, bo żadna książka nie zapewni nam takich emocji.

Zanzibar – sanktuaria żółwi i zagrożone gatunki

Na wyspie jest kilka sanktuariów żółwi, w których znajduje się wiele zwierząt przechodzących leczenie z powodu np. złapania w sieć łowiecką lub takich, które nie są wystarczająco gotowe, aby wypuścić je z powrotem do oceanu. O ochronę żółwi bardzo dba się w tych rejonach z uwagi na ich niewielką już populację oraz ważną rolę w ekosystemie. 

Należy jednak pamiętać, aby nie korzystać z opcji pływania z żółwiami, ponieważ nie jest to ich naturalne środowisko, a w taki sposób wyrządzamy im krzywdę. Warto natomiast wybrać się w takie miejsce wyłącznie jako widz, ponieważ opłata za wejście pomaga utrzymać ośrodek. Kwestia słoni ma się podobnie na Sri Lance gdzie w niektórych sierocińcach traktowane są jak wolne i dzikie zwierzęta, a w innych jak niewolnicy cyrku.

Poza znanym sanktuarium w Nungwi można zajrzeć do kolejnego przy Jozani Parku – Jozani Sea Turtles Project, które nie jest oznaczone na mapie. Można tam zobaczyć tak ogromne i stare okazy jak na Prison Island (Aldabra giant tortoises), nakarmić je wodorostami i dotknąć, a także dowiedzieć się więcej o historii żółwi morskich, które są tam trzymane w celu rekonwalescencji. 

Z uwagi na konflikt między plemionami ośrodek ten nie jest polecany przez właścicieli Jozani Parku, ale osobiście twierdzę, że jest wart zobaczenia, a wsparcie kilkoma funtami za bilet pomoże w rozwoju wspólnoty. Warto dodać, że mieszkają tam również jaszczurki Nile monitor, którym grozi wyginięcie z uwagi na zabijanie przez ludzi. Jak dowiedziałam się u źródła, dzieci uczone są zabijać te zwierzęta gdy tylko je napotkają, bo przynoszą one pecha i gdy dziecko dorośnie będzie zmuszone spać w jednym łóżku z rodzeństwem.

No Comments

    Leave a Reply