Menu
Belgia / Europa

Kraina deszczu i historii skąpanej w tańcu świateł

Miałam przyjemność odwiedzić to miasto dwukrotnie. Po raz pierwszy gdy pracowałam jako tłumacz na targach „eat!Brussels”, a po raz drugi gdy spędzałam tu sylwestra. Przy obu wizytach to samo miejsce przykuło moją uwagę, a konkretniej Grand Place, który znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Mówi się, że jest najpiękniejszym w Europie. Zapewne wygląda on dużo ładniej w porze wiosennej czy letniej, jednak choinka stojąca na tym średniowiecznym rynku między gotyckim ratuszem Hotel de Ville a la Maison du Roi (dziś Muzeum Miejskim), czy iluminacje świateł na domach cechów kupieckich po zmroku, robią ogromne wrażenie.

Proponuję ubrać wygodne buty bo, mimo że miasto nie jest zbyt rozległe, można narobić kilka dobrych  kilometrów dziennie. Urokliwe uliczki, panorama miasta czy pobliskie kościoły są naprawdę godne podziwu. Mówiąc o lokalnej kuchni osobiście polecam belgijskie piwo, lubuję się w Litovel’u i Leffe, a także frytki, które mają naprawdę wyjątkowy smak, którego warto zjeść w knajpie (jadłam pysznego burgera u Gordona Ramzeya ale ta knajpa serwuje najlepszego jakiego w życiu miałam okazję spróbować) Le Rendez-Vous Brasserie Restaurant).

Bruksela – bogactwo miasta

Historię czy opis zabytków znaleźć można wszędzie, ale myślę, że must’em odwiedzając Brukselę jest zobaczenie: Manneken Pis – siusiajacego chłopca, którego historia sięga IV wieku gdy chłopiec uratował wioskę przed pożarem i tak też stał się symbolem miasta; poprzednia – kamienna z XV wieku została skradziona, dziś oczy cieszy młodsza, bo XVII-wieczna z brązu, a także Jeanneke Pis siusiającej dziewczynki, która mieści się po drugiej stronie rynku; Katedry św. Michała i św. Guduli (Cathédrale des Saint-Michel-et-Gudule) – gotycki kościół wzniesiony na wzgórzu Treurenberg; Pałacu Królewskiego (Palais royal de Bruxelles) – kiedy na dachu wywieszona jest flaga, oznacza to, że król jest w kraju;  Dzielnicę Europejską (Quartier Européen), Parlament i Komisję; Parc du Cinquantenaire; Pałac Sprawiedliwości (Palais de Justice); Pasaż świętego Huberta, który aspiruje do wpisania na listę UNESCO – odzwierciedla Galerię Vittorio Emmanuelle w Mediolanie; Bazylikę Najświętszego Serca Pana Jezusa w  Koekelbergu – piątą pod względem wielkości na świecie; czy bar Delirium, który za ilość serwowanych rodzajów piw trafił do Księgi Guinnessa.

Mówi się, że lepiej poruszać się metrem jednak osobiście polecam piesze wycieczki lub elektryczną hulajnogę, która jest bardzo popularna w mieście. Warto uzbroić się w wygodne buty, ponieważ Bruksela bardzo przypomina Rzym. Stare miasto jest dość małe i większość atrakcji znajdziemy właśnie tam. Poza tym warto odwiedzić pobliskie kościoły, gdyż mają niesamowity duch gotyka. Metrem warto wybrać się do Atomium – powiększonego o 165 miliardów razy modelu kryształu żelaza, Bazyliki Koekelberg czy dzielnicy biznesowej, która otacza dworzec północny. Nie polecam autobusów, mimo, iż część ich trasy oddzielona jest od głównych dróg. Korki w Brukseli uznawane są za jedne z największych w Europie.

Nie bądźcie zdziwieni jeśli przeważającym zapachem w centrum miasta, a przede wszystkim na Grand Place, będzie zapach marihuany. Tutaj młodzi palą ją wszędzie, a policja jakby się tym zbytnio nie przejmowała, chyba że grupka małolatów zaczepia ludzi. Fakt jest taki, że nie można nią handlować, ale posiadanie do 3 gram nie jest zabronione.

Ponadto z powodu tysięcy samochodów na ulicach, Bruksela uznawana jest za jedną z najbardziej zanieczyszczonych stolic w Europie i faktycznie, powietrze w centrum oraz w dzielnicy europejskiej wygląda jak gęsta chmura wisząca nad budynkami, a smog gryzie w nos niemiłosiernie. W mieście tym przypada 700 tys. urzędników, bardzo często dojeżdżających z okolicznych państw, na 1 milion mieszkańców.

Bruksela – dwujęzyczność

Jak wiadomo Bruksela jest dość deszczowa dlatego warto mieć ze sobą parasol. W większości sklepików z pamiątkami czy sklepikach spożywczych parasole są dostępne za kilka euro. Nie byłam tam w sezonie, ale może jest podobnie jak we Włoszech, że wraz z pojawieniem się deszczu pojawiają się także uliczni „sprzedawcy” którzy mają towar odpowiedni do okazji ? 
Mając więcej niż weekend warto wybrać się do muzeów, bo to właśnie one są główną atrakcją Brukseli.

Co prawda ceny są dosyć wysokie, ale są one uznawane za jedne z najnowocześniejszych w Europie. Dla osób posługujących się językiem francuskim warto przypomnieć, że Bruksela jest w ponad 85% francuskojęzyczna, a pozostałe kilka procent stanowi język flamandzki. Dlatego, że oba języki uznawane są za urzędowe, nazwy ulic czy znaki drogowe lub tablice są napisane w obu językach. Język angielski jest powszechnie używany w miejscach turystycznych.

Bruksela – różnorodność kulturowa

Mówiąc o kraju jakim jest Belgia należy poruszyć temat imigrantów, bezrobocia, bezdomności i terroryzmu. Ilość ludzi spoza kraju, która znalazła się na jego terytorium jest niesamowicie wysoka, niestety nie wszyscy mają szansę lub nawet prawa do podjęcia pracy zarobkowej. W samej stolicy można zaobserwować jak wielu ludzi mieszka na ulicy z dziećmi czy zwierzętami prosząc o jałmużnę, nie wspomnę już o dworcach pks i pkp (głównie North Railway Station), które wyglądają jak przytułki. Widok jest bardzo smutny, ale rząd nie robi nic, aby temu zapobiec. Skutkuje to rosnącym poziomem niebezpieczeństwa na ulicach oraz bezdomności.

Może problemem jest również sam fakt, że miasto podzielone jest na 6 oddzielnych stref policyjnych co na pewno nie ułatwia sprawowania kompleksowej ochrony. Ponadto zaobserwować można bardzo duże zróżnicowanie na tle religijnym. Niektóre dzielnice zamieszkałe są wyłącznie przez obywateli Maroka, Turcji czy Europy. 
Źródła podają, że uznawana za szemraną dzielnicę wartą omijania po zachodzie jest przede wszystkim Molenbeek, nazywana również „Jihadist capital of Europe” oraz pozostałe znajdujące się w północno-wschodniej części miasta. Mówi się także, że policja odradza korzystanie z metra poza strefami turystycznymi w porze wieczorowej, stąd też korki w Brukseli są niemiłosiernie duże o każdej porze dnia. Potocznie miasto nazywane jest miastem „iluzji”.

No Comments

    Leave a Reply