Menu
Azja / Malediwy

Malediwy w słońcu i białym piasku skąpane

Marząc o Malediwach warto wziąć ten archipelag wysp pod uwagę będąc gdzieś niedaleko z uwagi na tańsze ceny biletów. Podczas wolontariatu na Sri Lance postanowiłyśmy skorzystać z okazji, że lot na Malediwy trwał zaledwie godzinę i kosztował niewiele. Pierwotnie plan był taki, że korzystamy z możliwości couchsurfingu, aby nie uszczuplać budżetu, jednak warto zapomnieć o tym pomyśle już na starcie. Jest to fajna opcja, aby poznać miejscowych, którzy mogą nam pokazać perełki poza turystycznymi szlakami. Niestety na Malediwach, a przede wszystkim na Malé, nawet jeżeli uda znaleźć się hosta to wyłącznie za opłatą, ponieważ wyspy są mikro rozmiarów i ludzie chcą skorzystać z możliwości dorobku.

Malediwy – najlepsza forma transportu

Lotnisko powstało na sztucznej wysepce Hulhule, z której do stolicy Malé odpływają promy pełne turystów. Stamtąd z kolei pasażerowie czekają na dalsze wskazówki, aby przetransportować się na swoją wyspę. W naszym przypadku była to wysepka o nazwie Thoddoo, nr 1 pod uprawy drzew owocowych. Miałyśmy możliwość wybrania najtańszej z istniejących opcji, a mianowicie bycie pasażerkami promu warzywnego, tj. transportującego warzywa i owoce na inne wyspy. Nie dość, że promy są dużo tańsze niż motorówki, to jeszcze spanie pod gołym niebem podczas kilkugodzinnego rejsu daje możliwość zobaczenia przepięknej drogi mlecznej i miliona gwiazd.

Malediwy – lokalnie czy all inclusive

Zatrzymałyśmy się u lokalsa w Palm Garden (cudowne miejsce gdzie właścicielem jest młody chłopak dbający o gości). Mimo, że był sierpień, oficjalnie pora monsunowa w tych rejonach, to nie wyobrażam sobie wybrać lepszego momentu na wakacje. Do dyspozycji miałyśmy właściwie wszystko, praktycznie za darmo i na całe dni, a to dlatego, że turystów była garstka, a pracownikom hoteliku się nudziło. Nurkowanie, jet-ski, pływanie z żółwiami na przepięknej rafie oddalonej od brzegu o zaledwie 15 metrów i wycieczki na pobliskie atole!

Z tego co słyszałam Malediwy można odwiedzać cały rok, chociaż są okresy, że może trochę popadać. Sama tego doświadczyłam i muszę przyznać, że wyspa po deszczu, na której nie ma betonu, a wyłącznie piaszczyste ścieżki wyglądała obłędnie. Głębokie kałuże, które pozalewały ścieżki sprawiały niesamowite wrażenie. Osobiście biegałam po wyspie boso, bo nie opłacało się chodzić w japonkach. Kąpiel w oceanie podczas burzy jest jak spełnienie marzeń, tak jak spacer w stroju kąpielowym gdy strugi deszczu spływają po ciele.

Malediwy nie są rajem wyłącznie dla bogatych ludzi oblewających się szampanem w jacuzzi z widokiem na ocean. Warto szukać noclegów w hotelikach lub guest-house’ach u lokalsów. Ceny są dużo niższe i właściciele bardzo dbają o gości, a przede wszystkim oferują spersonalizowane atrakcje, ponieważ na raz nie ugoszczą więcej niż kilka osób. Ponadto gdy lokalsi często całymi dniami wylegują się w cieniu „podziwiając” turystów warto podpytać o możliwości transportu na inny atol. Dzięki temu można zaoszczędzić dużo pieniędzy i zobaczyć atrakcje do których agencje turystyczne czy luksusowe hotele często nie mają dostępu.

Malediwy – religia nie taka straszna jak opisują

Malediwy są krajem bardzo muzułmańskim. Obowiązuje tu absolutny zakaz picia alkoholu (poza kilkoma kurortami oferującymi %), palenia marihuany czy biegania w bikini po wyspie (wyjątkiem są niektóre resorty lub wydzielone części plaż). Opalanie topless zabronione jest na terenie całego kraju. Mimo, iż mieszkańcy zamiast smażyć się na plaży wolą pochillować na huśtawkach w cieniu drzew lub pogawędzić w lokalnej knajpie, warto pamiętać o odpowiednio długim ubiorze zakrywającym ciało, ponieważ tubylcy potrafią dać odczuć, iż kobieta odkrywa zbyt dużo.

Wieczorem warto wskoczyć na łódź i wybrać się na łowienie tuńczyka o zachodzie słońca, aby zobaczyć wyskakujące z wody manty. Nocne łowienie ryb lokalnym sposobem jest nie lada wyzwaniem – wędka to kilkunastometrowy sznurek owinięty wokół palca, który trzeba szybko zwinąć, gdy ryba bierze. Brzmi całkiem łatwo, ale w rzeczywitości sznurek zaplątuje się na palcach, wpada do wody, człowiek nic nie widzi, wszystko się plącze, a ryba zjada robaka i ucieka. Mimo trudu trzeba spróbować, bo złowiony tuńczyk z grilla smakuje nieziemsko!

Malediwy – rafa koralowa umiera przez ludzi

Warto zabrać ze sobą sprzęt do snorklingu i kamerkę, ponieważ jest to jedno z niewielu miejsc gdzie można zobaczyć pełną gamę kolorów rafy koralowej oraz wszystkie ryby z bajki „Gdzie jest Nemo”. Mając szczęście podczas nurkowania jest szansa aby spotkać rekiny, oczywiście nie te żarłoczne. Poza tym woda jest tak czysta, że mając rafę przy brzegu można całymi dniami pływać z żółwiami. Oczywistym jest, że nie wolno ich gonić, dotykać czy straszyć, bo stanowią jeden z najważniejszych budulców rafy koralowej. Trzeba pamiętać, że nie można stawać na rafie koralowej, aby odpocząć czy poprawić maskę. Takimi działaniami człowiek staje się jednym z największych zagrożeń dla rafy, która po nadepnięciu kruszy się i obumiera.

Jako że wysepki nie są od siebie bardzo oddalone hotele często oferują możliwość wycieczki speed boat’em. Warto skorzystać z takiej okazji, aby móc zobaczyć rafę koralową oraz przejść się po sand banku łączącym atole. Powinno się dorzucić Malediwy do swojej listy „must see”. Mówi się, że z powodu topniejących lodowców i wzrastającego poziomu wody w oceanach archipelag tych wysp może niedługo zniknąć pod taflą wody. Malediwy to państwo najniżej położone na świecie, a mianowicie jego wysokość sięga 2 metry n.p.m.

Malediwy – stolica inna niż wszystkie

Malé, mimo iż jest najmniejszą stolicą świata, to wyjątkowo zabudowana wysepka, dlatego warto mieć ze sobą mapę czy aplikację w telefonie, bo łatwo jest się zgubić. Polecam pójść na targ rybny, na którym widziałam jak dotąd największe ryby, a dodatkowo można zobaczyć codzienne życie tubylców. Tuż obok, raz czy dwa razy na dzień, rybacy dokarmiają manty wrzucając resztki ryb z targu do oceanu. Na Malé, najmniejszą stolicę świata, przypływa wielu migrantów z Indii oraz innych pobliskich krajów. Z tego względu rumor na wyspie nie ustaje. Ponadto jest ona bardzo gęsto zaludniona, ruch uliczny jest ogromny, a na każdym kroku porozstawiane są stoiska targowe. Dodam również, że w stolicy warto wybrać się do XVII-wiecznego Meczetu Piątkowego, który ozdobiony jest koralowcami. Jest on również największym obiektem religijnym na wyspie.

Gdyby jednak Malé okazało się zbyt przytłaczające to istnieje możliwość wypożyczenia lokalnej łodzi żeglarskiej o potocznej nazwie dhoni, aby popłynąć na lokalne sąsiadujące ze stolicą wysepki. Niektóre z nich uznawane są za najlepsze miejsca do nurkowania, a inne z kolei, te które są niezamieszkałe, kuszą spędzeniem nocy pod gołym niebem. Obowiązującą walutą jest rupia malediwska, którą dostać można tylko na miejscu. Najnowsze pieniądze są wodoodporne, ponieważ wyrabianie wciąż to nowych okazało się zbyt kosztowne. Przy okazji ich waluta jest magiczna, bo pieniądze wyglądają jak z bajki. Mają przeróżne barwy, a w dotyku są jak z plastiku! Można także posługiwać się dolarami amerykańskimi, choć nie na każdej wyspie. Warto mieć przy sobie obie waluty, ponieważ ciężko jest kupić dolary, a bankomaty pod palmami nie rosną.

No Comments

    Leave a Reply