Menu
Azja / Tajlandia

Pradawna stolica Tajlandii tłem okrutnej niewoli słoni

Ayutthaya, niegdyś Phra Nakhon Si Ayutthaya, dawna stolica Królestwa Syjamu wprawia w osłupienie. Miasto wcale nie jest tak małe jak mogłoby się wydawać, a znajduje się kilkadziesiąt kilometrów na północ od Bangkoku. Bardzo dobre połączenie kolejowe pozwala szybko się tam dostać, a jednocześnie nacieszyć oczy podmiejską naturą i setkami bocianów skaczących po polach. Niestety ta perła Tajlandii skrywa bardzo mroczną historię jaką jest niewola słoni. Niewola tak okrutna, że łzy same napływają do oczu. Ponieważ słonie od pokoleń stanowią element tajskiej kultury, a niegdyś ćwiczono i wychowywano je na królewskim dworze, do dnia dzisiejszego nic się nie zmieniło.

Ayutthaya – pradawne miasto „na wyspie”

Mówi się, że Ayutthaya jest wyspą. Centrum miasta odgrodzone rzeką łączy z lądem kilka mostów i kładek dla pieszych. Z uwagi na odległości między poszczególnymi miejscami bardzo polecam wynajęcie skutera. Koszt najmu sięga 200 bht za dobę (ceny najmu są tu niższe niż w całej Tajlandii), a można dzięki temu zaoszczędzić naprawdę dużo czasu. Zwiedzanie zaczyna się od Wat Maha That, świątyni znanej z wrośniętej w drzewo głowy buddy. Sama figurka nie jest czymś niesamowitym ale jej historia wydaje się bardzo ciekawa – dawno temu nieopodal drzewa stał budda, który z niewiadomych powodów rozsypał się na kawałki, a jego głowa upadła na ziemię. Rosnące drzewo Bodhi oplotło ją i rosnąc na przestrzeni lat wciągnęło w swój konar.

Ayutthaya – piękno świątyń

Według mnie najpiękniejszymi miejsami jest Wat Ratchaburana, Wat Phra Si Sanphet, Wat Yai Chai Mongkhon czy Wat Chai Watthanaram. Wszystkie te świątynie wyglądają jak z bajki. Z uwagi na burzliwą historię miasta niektóre z nich zachowały się w lepszym stanie niż inne. Obecnie Ayutthaya jest archeologiczną ruiną charakteryzującą się pozostałościami wysokich „prang” (relikwiarzowych wież) i buddyjskich klasztorów o monumentalnych rozmiarach, które dają wyobrażenie o dawnej wielkości miasta i splendorze jego architektury.

Duże pałace i buddyjskie klasztory zbudowane w stolicy, na przykład w Wat Mahathat i Wat Phra Si Sanphet, są świadectwem zarówno ekonomicznej witalności i sprawności technologicznej swoich budowniczych, jak i atrakcyjności tradycji intelektualnej, którą wcielili. Wszystkie budynki były elegancko udekorowane najwyższej jakości rzemiosłem i malowidłami ściennymi, które składały się z eklektycznej mieszanki tradycyjnych stylów, które zostały odziedziczone po Angkorze i zapożyczone z XVII i XVIII wieku ze stylów sztuki Japonii, Chin, Indii, Persji i Europy.

Historyczne miasto Ayutthaya, założone w 1350 roku, było drugą stolicą Królestwa Syjamskiego. Rozkwitało od XIV do XVIII wieku. W tym czasie stało się jednym z największych i najbardziej kosmopolitycznych obszarów miejskich na świecie oraz centrum światowej dyplomacji i handlu. Ayutthaya zachowała niezależność aż do 1768 roku, kiedy została zrujnowana przez wojska birmańskie, które spaliły miasto doszczętnie i zmusiły mieszkańców do jego opuszczenia. Zapomiane miasto powoli zarosło dżunglą, jednak tutejszy styl architektoniczny był inspiracją dla budowniczych pałaców w Bangkoku. Dzisiejsza Ayutthaya jest ważnym portem ze względu na położenie w delcie rzeki Menam, w regionie słynącym z rybołówstwa.

Ayutthaya – Bang Ian Night Market

Pradawne miasto Ayutthaya oferuje nie tylko możliwość podziwiania dziedzictwa UNESCO ale również korzystania z atrakacji jakie oferuje Tajlandia, a mianowicie night marketów. W tym jakże małym mieście znajdują się aż trzy nocne targi, z których najciekawszym i zdecydowanie najsmaczniejszym wydaje się Bang Ian Night Market. Za dnia przypomina opustoszałą alejkę, która tuż po zmroku zamienia się w pełen życia i ludzi plac, na którym stoją dziesiątki straganów. Króluje tu oczywiście mięso podawane w przeróżnej postaci, ale serwowane są także inne przysmaki dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Stoiska rozstawiają się tuż po godzinie 17, jednak miejsc do jedzenia jest niewiele. 

Ideą tego marketu wydaje się być „take away”, czyli wydawanie wszystkiego na wynos. Właśnie z tego powodu poza wszechobecnym mięsem króluje tu również plastik. Worki, woreczki, torebki, pudełka i wszystko co może być plastikowe zalewa stragany swoją obecnością. Aby utrzymać świeżość potraw przy tak wysokich temperaturach jedzenie porcjowane jest do małych woreczków, które następnie lądują w workach lub plastikowych pudełkach. Bang Ian Night Market jest naprawdę wart odwiedzienia, bo można tu skosztować przeróżnych potraw, a zapachy niesamowicie kuszą. Niemniej jednak jest to jeden z najbardziej nieekologicznych marketów jakie przyszło mi odwiedzić w Tajlandii.

Ayutthaya – więzienie dla słoni Elephant Kraal Pavilion

Elephant Kraal Pavilion to miejsce, które przyprawia o gęsią skórę i powoduje, że łzy same napływają do oczu. Za pięknem pradawnego miasta Ayutthaya i atrakcjami, które oferuje kryje się straszne zło jakim jest jazda na słoniach czy robienie im zdjęć podczas wykonywania sztuczek.  Dla niektórych może to brzmieć histerycznie, ale warunki w jakich te zwierzęta są przetrzymywane czy katorżnicza praca, jaką muszą wykonywać powinna dać do myślenia każdemu.

Tuż między pięknym Wat Phra Ram a Ayutthaya temple Mongkolbophit promuje się możliwość jazdy na słoniach. Nieopodal bram świątyni Wat Chang Ayutthaya zachęca się turystów do robienia pamiątkowego zdjęcia ze słoniątkiem i jego matką, które wyćwiczone są aby klękać i robić sztuczki. Rozochoczony turysta nie widzi cierpienia matki, ani też nie patrzy na rzekę łez zbierającą się pod oczami słoniątka. Najważniejsze jest zdjęcie. Niestety ich cierpienie nie kończy się przed obiektywem, a w miejscu, które nazywa się ich domem, a dokładniej Royal Elephant Kraal Village. Miejsce tak straszne, że niemożliwym jest jego istnienie. Nie jest to punkt widokowy Ayutthayi czy też znaczek na mapie google wskazujący na atrakcję miasta. W żaden sposób nie ukrywa się jego istnienia.

W tej nazwijmy to wiosce słoni żyje kilkanaście okazów. Jedne zamknięte za metalowymi bramami, inne przykute łańcuchami do żelaznych słupów. Wszystkie wyglądają jakby miały już początki choroby sierocej, a to wszystko przez okropnie krótkie łańcuchy, które nie pozwalają im na wykonanie nawet najmniejszego ruchu. Słonie mają przerażone oczy, są bardzo nieufne, a trzyma się je w bardzo złych warunkach. Słoniątka chowające się tuż pod brzuchem matki, która nie może odejść od ogrodzenia nawet na krok. Nie odważyłam się zamieścić zdjęć ich smutnych oczu bo wiem, że nie oddałyby gorzkiego żalu i błysku spływających gęstych łez.

Upał niemiłosierny, a zainteresowania warunkami tych zwierząt żadnego. Serce pęka, a głowa szaleje, jak człowiek może zgotować żywej istocie taki los. Od kiedy zwierzęta te stały się główną atrakcją turystyczną Tajlandii często przetrzymane są w fatalnych warunkach. Każdego dnia dziesiątki jeżeli nawet nie setki ludzi ochoczo stają w kolejce, aby móc się na nich przejechać. I właśnie taka kilkuminutowa przyjemność prowadzi do tego, że całe ich życie już na zawsze zostanie zniszczone.

No Comments

    Leave a Reply