Menu
Afryka / Tanzania

Zniewolone zwierzęta i przygnębiająca bieda Zanzibaru

Rzadkością jest widok psów czy kotów choć na pewno można je spotkać. Niestety rzadkością nie jest widok małp trzymanych na sznurkach jako pupili domowych mieszkańców Zanzibaru. Mieszkańcy wyspy traktują te zwierzęta jak wrogów pól i upraw albo przeciwnie, porównują małpę do psa, którego prawie każdy Europejczyk czy Amerykanin trzyma w domu. Dla nich jest to forma zabawki biegającej po domu, a niehumanitarne ich trzymanie na centymetrowych sznurkach ma zapewnić właściciela, że małpa nie ucieknie do lasu, czyli tam, gdzie jej miejsce. 

Wykonanie szczepienia na wściekliznę nie jest obowiązkowe w tych rejonach, ponieważ możliwość obcowania z dzikimi zwierzętami jest właściwie zerowa. Należy pamiętać, aby podczas pobytu na plaży nie ulegać i nie płacić osobie, która krążąc po plaży z małpą na ramieniu zbiera monety za pamiątkowe zdjęcie. Takim zachowaniem potwierdzamy, że trzymanie dzikich zwierząt w niewoli jest nieakceptowalne, mimo iż tłumaczyć się będą, że to daje im chleb. Karibu!

Agresywna działalność handlowa

Tzw. „agresywna działalność handlowa” wśród sprzedawców i przewodników nie jest mitem. Sprzedawcy często chcą się targować z zainteresowanymi klientami, zwłaszcza w małych sklepikach czy przydrożnych stoiskach. Należy jednak uważać, ponieważ nie lubią oni, gdy zarzuca się im zbyt wysokie ceny lub ostentacyjnie odmawia. Stają się wtedy dość niemili, dlatego z autopsji polecam grzecznie podziękować i zasugerować spacer po mieście, a w drodze powrotnej ponowne zajście, bo potrzebujemy czasu do namysłu.

Powinno się  również pamiętać żeby zawsze ustalać cenę usługi zanim cokolwiek się zje – zwłaszcza na nocnym targu, wypłynie na inną wyspę lub wejdzie do jaskini. To bardzo ważne, ponieważ na koniec możemy być niemile zaskoczeni, jako że tubylcy rzadko kiedy chodzą w pojedynkę, mając w pobliżu całe rodziny lub plemiona.  Osobiście miałam niemiłą sytuację gdy chciałam zwiedzić dziką jaskinię – gdzieś przy wiosce, bez rządowych tabliczek, zastawiono nam drogę gdy chcieliśmy z niej wyjść, ponieważ zażądano od nas 10 dolarów od osoby. Musieliśmy zapewnić mieszkańców, że mamy dobytek w aucie i po wyjściu rozdaliśmy dzieciom długopisy, które zawsze ze sobą woziliśmy, mimo że dorośli nie byli zbyt szczęśliwi, ale pozwolili nam odjechać – do krajów trzeciego świata, takich jak Zanzibar, pamiętajcie żeby zabierać gadżety, przybory szkolne czy inne drobiazgi, które będziecie mogli podarować dzieciom.

Drugim problemem, z którym boryka się Zanzibar jest skorumpowana policja i to też nie jest mit. Z reguły policjanci są bardzo mili i widząc turystów za kółkiem nie będą mieli oporów aby ich zatrzymać i wprost poprosić o darek dla dzieci, a z ich ust padną słowa „twój kraj taki bogaty”. Dlatego zawsze warto mieć ze sobą drobiazgi do rozdania. Niestety zdarzają się także bardziej skąpi i cwani, którzy zatrzymają auto pod każdym pretekstem – braku powietrza w oponach, niezapiętych pasów (należy je zawsze zapinać), itp. Trzeba poczekać co zrobią, ale najprawdopodobniej zagrozi wysokim mandatem lub każe czekać na swojego przełożonego zatrzymując prawo jazdy (przed wyjazdem zrobiłam międzynarodowe prawo jazdy). Należy wtedy delikatnie zasugerować, że ma się jakieś drobne pod ręką. Nie warto się kłócić. Polecam mieć pod ręką jednodolarówki lub drobne w ich walucie, bo tylko to rozwiąże problem.Głód i przygnębiająca bieda​

Głód i przygnębiająca bieda Zanzibaru

Zanzibar jak wiadomo jest częścią Afryki, najbiedniejszego kontynentu na świecie. Problem biedy i głodu występuje zatem wszędzie na wyspie. Nie widać tego tak dobitnie zwiedzając Stone Town (znajdującego się na liście dziedzictwa UNESCO) czy śpiąc w luksusowym hotelu. Wystarczy jednak pojechać w głąb wyspy lub zatrzymać się w tanim hostelu, aby zobaczyć przerażającą prawdę Zanzibaru. 

Największy kontrast na wyspie można dostrzec na północy, która jest głównym punktem turystyki, gdzie 4 czy 5 gwiazdkowe hotele dosłownie do siebie przylegają. Niestety za murami luksusów smutna prawda uderza ze zdwojoną siłą, a problem głodu wydaje się być jeszcze większy, gdy patrzy się na zasypane jedzeniem stoły w wersjach all inclusive. Osobiście nie rozumiem fenomenu „gniecenia” się na plażach, gdy pozostała część Zanzibaru jest równie piękna i oferuje coś więcej niż luksus czy kontynentalne śniadanie, a mianowicie możliwość poznania kultury i tubylców. Na wschodniej części wyspy czy na jej południu sporo jest pięknych bungalowów, które nie są drogie, a zapewniają widok na ocean i zasmakowanie lokalnej kuchni.

Gorzej sytuacja wygląda w centralnej części Zanzibaru gdzie hostele często nie mają kuchni, a okno pokoju wychodzi na ruchliwą drogę. Jednak warto to sprawdzić zanim podejmie się decyzję jadąc oczywiście nie z biurem podróży, a na „dziko”. Dlaczego? Bo śpiąc w lokalnych chatkach, a nie w europejskich kurortach wpieramy tutejszą turystykę i kulturę. Nie każdy Zanzibarczyk ma szansę na pracę w hotelu czy w lepszej restauracji. Tak samo wygląda sprawa jedzenia. Warto spróbować specjałów tutejszej kuchni, bo są naprawdę wyśmienite, zamiast jeść przez kilka dni to samo jedzenie z hotelowego bufetu.

Ponadto, jak już wspomniałam, jadąc na Zanzibar warto wziąć ze sobą przybory szkolne lub małe gadżety, ponieważ dostęp do takich materiałów jest tu ograniczony. Często dzieci podbiegają same prosząc o drobną zapłatę i w tym momencie można podarować im coś, z czego będą miały pociechę lub użytek. Tutaj nawet buty robione są z opon, mimo że chodzą w nich głównie masajowie, może na pokaz, a może z oszczędności? Pomagać w rozwoju tutejszej kultury można również w inny, bardzo łatwy sposób. Warto odwiedzić centrum motyli, jaskinie, park narodowy czy sanktuarium żółwi. W każdym z tych miejsc uiszcza się drobną opłatę, która pomaga utrzymać te miejsca, a także zachować ich ducha oraz rozwijać tutejszą kulturę.

No Comments

    Leave a Reply